TriEnergy Triathlon Starogard Gdański jest już historią

Wczoraj(18 czerwca) odbył się triathlon Starogard Gdański zorganizowany przez TriEnergy. Jako, że w dzień przed, w sobotę bawiłem się na weselu w Cedrach Wielkich, to przepisałem pakiet z 1/4 na 1/8 IM.
Po weselu wróciłem przed 1 w nocy i zasnąłem około 1:30. Pobudka o 6:30 rano, pakowanie rzeczy, 2 psiaków, żony i wio w drogę po odbiór pakietu startowego. Na miejscu, na stadionie miejskim im. Kazimierza Deyny byliśmy o 8:30, jeszcze było dosyć chłodno, ale temperatura szybko rosła.
Odbiór pakietu, załadunek butów, skarpet i czapki do worka na T2, zawieszenie worka na stojaku, przeanalizowanie i wizualizacja zsiadania z roweru przed belką, wirtualny przebieg po strefie, ot takie rutynowe czynności, aby nie było zaskoczenia. Później w samochód i w drogę do T1 nad Borzechowskie jeziorko oddalone ponad 20km od Starogardu z przerwą na śniadanie oraz kawę. Zaparkowałem w Wirtach, poskręcałem rower, krótka 6-8 minutowa przejażdżka na rowerze, w celu sprawdzenia, czy wszystko działa i niespodzianka, licznik rowerowy nie pokazuje prędkości. Myślałem, że może jakieś przesunięcie na linii magnez-czujnik, ale nic z tych rzeczy. Ogólnie na odcinku rowerowym nie korzystam za bardzo z licznika, zdarza mi się sporadycznie spojrzeć na wykres prędkości, ale tym razem wiedziałem, że nie będzie na to okazji 🙂

Zabrałem torbę z rzeczami do startu i podjechałem do strefy T1, wstawiłem rower, przypiąłem buty, przyczepiłem gumki, położyłem kask na lemo, okularki przeciwsłoneczne oraz numer startowy włożyłem do kasku. Pusty worek na T1 zawiesiłem na stojaku nad jeziorem. Około 10:30 było już bardzo ciepło, truchtanie było średnio przyjemne. Wtedy już wiedziałem, że na trasie biegowej będzie ogień, trasa w słońcu, mało cienia, w środku miasta, eeeeehhhh, tylko pozazdrościć… ale z drugiej strony ja trzaskałem niewiele ponad 5km, a co dopiero machnąć półmaraton 😉
20 minut przed startem rozpocząłem zakładanie pianki, małżonka pomogła nałożyć żel do usg od kolana aż po kostki i 10 minut przed startem poszedłem na start. Tym razem nie popełniłem błędu z Sierakowa i wszedłem do wody na rozgrzewkę. Popływałem trochę strzałką na plecach, aby mięśnie zyskały świadomość opływowej pozycji w wodzie, później jeszcze 2-3 mocniejsze akcenty i ustawiłem się na linii startowej.

Pływanie

Płynęło się dosyć dobrze. Na starcie i na bojkach nawrotowych była pralka, ale dało radę przeżyć. Popłynąłem dużo mocniej, niż w Sierakowie, momentami brakowało mi oddechu, przy końcówce pływania dało się odczuć zmęczenie w rękach. Wyjście z wody 7’40”, czyli średnie tempo 1’37″/100m – przyzwoicie 🙂
Strefa zmian bardzo szybka, żel do usg się sprawdził, nie było problemów ze zdjęciem pianki z nóg. Miałem lekkie problemy z odpięciem zamka i zdjęciem pianki z rąk, trzeba popracować nad tym aspektem. T1 zrobiłem szybciej, niż niejeden zawodnik, który płynął bez pianki, także jestem zadowolony!

Rower

Wybieg z T1, wskakiwanie na rower i pierwszy poważny błąd tego dnia. Cel był taki, aby od razu przy skoku włożyć stopy w buty, niestety nie wyszło. Najpierw nie trafiłem prawą stopą w buta, później lewa gumka się oderwała, bo zacząłem już pedałować prawą nogą, aby nie stanąć w miejscu. Trasa rozpoczynała się pod górkę, także nie ułatwiało to zadania. Położyłem więc stopy na butach i w ten sposób dojechałem po płytach do asfaltu, gdzie po uprzednim rozpędzeniu się założyłem buty na stopy i zapiąłem paski(w tym momencie wyprzedził mnie zwycięzca Jakub R.). Na rowerze jechało się bardzo dobrze, w pierwszych 10 minutach wyprzedziło mnie jeszcze 2 rywali, niestety miałem w sobie za mało determinacji, aby utrzymać do nich 10 metrowy dystans i za szybko ich sobie odpuściłem. Po 20 paru minutach wyprzedził mnie zawodnik startujący na dystansie 1/4 IM, który jechał na czasówce z pełnym kołem. Postanowiłem wtedy utrzymać mu koło(zachowując przepisowy 10 metrowy odstęp). Udawało się to przez parę ładnych minut, jednak przyszedł czas, że postanowiłem się napić i zjeść żelki(banana zjadłem na początku roweru). Podczas picia nie straciłem za dużo dystansu, jednak jedzenie poszło fatalnie – drugi poważny błąd tego dnia. Zamiast żelu jadłem jakieś żelki, które miały dać podobny efekt do żelu, jednak trzeba je było przeżuwać. Koniec końców zjadłem tylko pół opakowania, a i tak trwało to parę minut. Przez ten czas pozwoliłem oddalić się mojemu wiatro ochraniaczowi na ponad 50 metrów i żegnajcie cenne sekundy.
Oficjalny dystans roweru 26km, chociaż licznik wskazał mi 27km, zanotowałem 11 czas przejazdu – 42:44, średnia prędkość 36.5km/h dla oficjalnego dystansu, oraz 37.9km/h dla zmierzonego przez licznik, wysokie tętno, średnio 173 HR.

Bieg

Strefa T2 przebiegła bardzo szybko, do strefy wbiegłem w pełnym pędzie z rowerem, trochę czasu straciłem na zakładanie skarpetek. Kolejnym razem spróbuję pobiec bez skarpetek 🙂
Początek biegu i żelki dały o sobie znać, złapała mnie kolka. Wiedziałem wtedy, że moje przedstartowe założenie trzymania tempa 3’30″/km właśnie padło. Pierwsze 1.5 km walczyłem o przetrwanie. Upał, oraz pofałdowana trasa nie ułatwiały zadania, w tym momencie myślałem tylko o dobiegnięciu do mety. Starałem się utrzymywać tętno powyżej 170. Dopiero później, gdy z przeciwka zaczęli biec rywale po nawrotce, dostałem motywacyjnego kopa, policzyłem sobie stratę czasową do dwóch najbliższych rywali, wynosiła 1’10” oraz 45″ odpowiednio. Wtedy szybko postawiłem sobie za cel, aby dogonić ich przed metą. Kolka minęła i włączyłem wyższe obroty, tętno falowało w okolicach 180, dawno już na zawodach nie wbijałem się na tak wysokie tętno. Pierwszego rywala udało się prześcignąć, drugi, niestety dla mnie, kontrolował odległość i odpierał ataki przed czasem, lekko przyspieszając. Czas biegu 20:02 pozostawia wiele do życzenia, jednak był to trzeci czas biegu tego dnia 🙂 Średnie tempo 3:42 min/km przyzwoite 🙂

Podsumowanie

Ogólnie 5 miejsce OPEN[WYNIKI], 2 w kat. M2 i tylko 19 sekund straty do 3 miejsca OPEN i wygrania pierwszych pieniędzy w rywalizacji sportowej 🙂
Za 2 tygodnie Lidzbark Welski, jestem w trakcie przepisywania pakietu z 1/4 na 1/8 IM. Trzeba zrobić parę zakładek, parę mocnych treningów rowerowych i liczyć na dzień konia w dniu zawodów!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>