Bieg urodzinowy Gdynia

18 lutego 2018r. wystartowałem na dystansie 10K w biegu urodzinowy w Gdyni. Miał to być sprawdzian pokazujący moje postępy do nadchodzącego kolejnego, czwartego sezonu triathlonowego. Jak mi poszło? Czy zanotowałem życiówkę na atestowanej trasie?

Odpowiedź na powyższe pytania jest twierdząca. Dobrze mi poszło i zaliczyłem nową życiówkę, ale najpierw o przygotowaniach oraz o samym biegu 😉

W celu podniesienia swojej psychicznej wytrzymałości podczas trudów biegowych w przeddzień wieczorem oraz rano przed biegiem czytałem książkę „Psychologia dla sportowców” wydawnictwa Inne Spacery.

Plan był taki, aby pierwszą część trasy pobiec tempem minimum 3’40”. Pierwsze 5km było lekko z górki, a druga część trasy prowadziła pod górkę. Planowany międzyczas po 5km 18′-18’20”. Druga część dystansu miała być walką na podbiegach i utrzymaniem tempa. Docelowy zakładany wynik 36’40”.

Opis samych zawodów

Pierwszy kilometr rozpoczęty wolno i spokojnie(3’45”). Później wyprzedziła mnie grupka biegaczy, którzy trzymali tempo poniżej 3’30”. Trochę przestraszyłem się tej prędkości, dlatego po 2.5km lekko odpuściłem, pomimo, że biegło mi się bardzo lekko(błąd! – jeżeli biegnie Ci się dobrze, to biegnij, nie zwalniaj, tak piszą w wielu książkach). Na zbiegu do morza po 3km chciałem utrzymywać tętno 172-173HR oraz tempo lekko poniżej 3’30”. Wiedziałem, że powoli muszę zacząć mocniej pracować. Na bulwarze biegło się pod wiatr, dlatego dałem się wyprzedzić innemu zawodnikowi, schowałem się za nim i kontynuowałem. Mijamy 5km, zegar pokazuje 17’51”, jest dobrze. Później wyprzedzają mnie Dominika oraz Ewelina, na podbiegach staram się, aby mnie nie urwały. Na świętojańskiej walczę o utrzymanie pleców, patrzę na czas kilometra z podbiegiem 3’41”, jest dobrze. Po 7.5km staram się troszkę przyspieszyć, skupiam się na pracy mięśni pośladkowych i wyprzedzam Ewelinę. Ostatnie 2km są ciężkie, ale włączam self-talk/autoafirmację, na chwilę pomaga. Zostaje do zrobienia mocny finisz. Nie mam siły na sprint, dlatego przyspieszam tylko nieznacznie. Wynik śmiało należy uznać za udany w stosunku do ostatnio wykonanej pracy biegowej, a praktycznie jej braku 😉

Cyferki, dane szczegółowe + analiza

Bieg Urodzinowy 36’12” – avg 3’37″/kmVDOT 58.4 – nowa życiówka na atestowanej trasie(poprzednia życiówka wywalczona na zeszłorocznym biegu Niepodległości)
Bieg Niepodległości 36’42” – avg 3’40″/kmVDOT 57.5
Podczas biegu niepodległości byłem po I fazie wg. Planu Danielsa na 5-15km
14 tygodni – czas między zawodami
6 tygodni – II faza planu wszystko szło ładnie cacy, forma szła w górę, jak ta lala. LT biegane nawet na VDOT 59, rytmy na VDOT 57.
1 tydzień – regeneracyjny na zwalczanie obsuwy w treningu + gwiazdka
2 tygodnie – III faza planu (VDOT 58) – przy czym przerwa świąteczna wytrąciła mnie z systematycznego wykonywania planu(pierwsze poważniejsze śniegi) + zawody CityTrail(14 stycznia) na których naciągnąłem sobie mięsień dwugłowy uda ratując się przed upadkiem tuż po starcie po tym, jak zarobiłem kosę od kogoś za mną.
5 tygodni – I faza planu z pierwszymi 2 tygodniami to praktycznie pauza od biegania, kolejne tygodnie to też 2-3 luźne treningi w tygodniu 🙁

Podsumowanie

8 tygodni należycie przepracowanych oraz  6 tygodni wolniejszego biegania pozwoliło mi na podbicie VDOT z 57.5 na 58.4, czyli wszystko mniej więcej zgodnie z tabelami Danielsa(1 VDOT = 6 tygodni ciężkiej pracy).

Plany na przyszłość

Rozpoczynamy II fazę planu z VDOT 58.5.
Za 3 tygodnie Chwaszczyńska ’10, za 7 tygodni bieg Piaśnicki 10K, a 13 maja za 12 tygodni bieg Europejski. Jeżeli treningi będą wychodzić zgodnie z planem, to będziemy atakować 35min 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>