Medal Mistrzostw Polski – Duathlon Rumia!

Mamy to! Pierwszy medal Mistrzostw Polski trafia do mojej kolekcji!

W sobotę 19 maja odbyły się zawody rangi Mistrzostw Polski w duathlonie w Rumii na dystansie krótkim(5km biegu – 20km roweru – 2.5km biegu). Trasy płaskie i szybkie. Analizując wyniki zeszłorocznych mistrzostw z września ustaliłem sobie za cel złamanie godziny, co według moich założeń oraz wyliczeń ‚powinno’ dać mi medal MP. Postanowiłem zaryzykować i pojechać na mojej nowej czasówce po 3 jazdach próbnych odbytych raptem przed paroma dniami.

Zawody rozpoczynały się o godzinie 15:15. Słoneczko ładnie grzało, temperatura w cieniu około 18 stopni. Stres przedstartowy ogromny, gdzieś z tyłu głowy miałem tą myśl – medal mistrzost Polski. Znacznie podnosiło to rangę wydarzenia i poziom stresu 😉

W planach miałem pobiec około 17’30”, czyli 3’30” na km. Zaczęliśmy trochę szybciej… Michał Czapiński oraz Karol Dampc uderzyli mocniej do przodu, a za nimi uplasowała się grupka 6 zawodników, którą zamykałem. Trasa biegowa liczyła 2 pętle po 2.5km. Droga powrotna lekko z górki, ale pod wiatr. Grupka bardzo dobrze osłaniała od wiatru. Nikt z nas nie planował zrywać tempa. Do strefy zmian dobiegliśmy po 17 minutach i 24 sekundach. Do strefy wbiegałem ostatni, a wybiegałem pierwszy 🙂 Szybkie, bezproblemowe T1. Wskoczyłem na rower i z drobnymi problemami wsunąłem stopy do butów. Było to moje najlepsze wykonanie(opłacało się w przeddzień dziesięciokrotnie poćwiczyć wskakiwanie na rower na parkingu przed blokiem) 🙂

Zaczęło się generowanie watów. Niestety na czasówce nie czuję się jeszcze zbyt pewnie. Koła stożkowe 80mm oraz silny boczny wiatr nie ułatwiały zadania. Dodatkowo ‚home made’ bikefitting jest daleki od ideału. Ekran pokazujący waty przy mostku przed bidonem też nie pozwalał zerkać nań co i rusz. Wszystko to kumulowało się do bardzo nierównej jazdy, waty wachały się w granicach 200-300. Spory rozstrzał. Ciągle byłem wyprzedzany. Nawrotki robiłem wolno i za wolno się po nich rozpędzałem.

Ostatecznie jednak czas roweru nie był tragiczny. 32 minuty i 14 sekund, średnio 250W. Szybkie T2 i w drogę zaliczyć ostatnie 2.5km. Pierwszy raz biegłem mocno po przyzwoitej jeździe na czasówce. Ku mojemu zdziwieniu biegło się nad wyraz lekko. Utrzymywałem tempo podobne, jak podczas pierwszych 5km wyścigu – 3’30″/km. Moi rywale byli w zasięgu wzroku, jednak krótki dystans pozwolił mi jedynie na dogonienie Marka Grodzkiego.

Udało się zrealizować założenia przedstartowe. Ukończyłem z czasem 59’52”. Pozostało niecierpliwe oczekiwanie na to, czy załapałem się na medal w kategorii wiekowej M30-34. Po parunastu minutach kartka z wynikami zawisła na szklanej ścianie obok drzwi wejściowych do budynku Rumskiego MOSIRu. Patrzę… szkuam… odnajduję się na 19 miejscu… szybkie myśli… chyba się nie udało… Wodzę wzrokiem po rzędzie z moim nazwiskiem i nie wierzę… Jest, jest, jest… M30-34 3 miejsce. Yey! Szczęście tym razem mi dopisało.

Start Elity

Trzy godziny po starcie Age Group’erów odbyły się zawody Elity. Do tego czasu zdążyło się już ochłodzić, więc zawodnicy oraz zawodniczki mieli poubierane długie bluzy, które zaczęli ściągać 3-4 minuty przed startem. Jak się za chwilę miało okazać, na brak emocji nie można było tego dnia narzekać.

Chłopaki rozpoczęli bardzo mocno. Na drugim okrążeniu prowadziła grupka 5 zawodników. Do strefy zmian wbiegali zaledwie po 15 minutach oraz 10 sekundach. 3’03″/km… Co za szybkość!!!

W strefie T1 klasę pokazał Kacper Stępniak. Bardzo szybko założył kask jednocześnie zdejmując buty(wniosek na przyszłość dla mnie: podczas zakładania kasku stopami zdejmować buty. Będzie parę sekund do przodu), wybiegł ze strefy i wykonał udany skok na rower, po czym szybko zaczął się rozpędzać. Drugi zawodnik w tym momencie tracił do niego około 100m. Jakubowi Woźniakowi natomiast po zwarciu roweru z rowerem Krzyśka Hadasa w T1 puściła gumka przytrzymująca but we właściwej pozycji. Zaowocowało to sporą stratą podczas wskakiwania na rower. Pozostała 4 zdążyła odjechać już na dobre paręset metrów. Chyba w tym momencie pożegnał się z medalem. Widowisko na trasie kolarskiej cud, miód, malina. Do pokonania były 4 pętle po 5km każda. Owocowało to 7 nawrotkami na trasie. Po każdej nawrotce widać było ogromną pracę zawodników, mnóstwo generowanych watów. Po nawrotce na drugą pętlę 3 przodujących ‚chyba’ skutecznie urwała Krzyśka Hadasa, który chwilę później wycofał się z powodu defektu roweru. Do strefy zmian na czele elity mężczyzn dojechało już tylko 2: Ławicki oraz Stępniak. Kacper podczas biegu trzymał się na plecach Piotra i na ostatnich kilkusetmetrach skutecznie zaatakował broniąc zeszłoroczny tytuł.

W rywalizacji kobiet pierwsze skrzypce grała Marta Łagownik, która na drugim okrążeniu biegowym zaatakowała i przed strefą T1 wypracowała sobie lekką przewagę, co pozwoliło jej odjechać samotnie na rowerze. Później mogliśmy obserwować, trwającą 20km, próbę pościgu 3 dziewcząt za Martą. Nieskuteczną! Marta samotnie wbiegła do T2 ze znaczną przewagą i kontrolując tempo samotnie wbiegła na metę zdobywając kolejny złoty medal mistrzost polski. Całkowita dominacja, wow!

Warto było zostać do końca obserwować zmagania najlepszych w naszym kraju.

Tymczasem pora zakasać rękawy i wracać do treningów po udanym starcie A oraz równie udanym początku sezonu. Zostały tylko 4 tygodnie do mojego pierwszego startu triathlonowego w sezonie w Starogardzie Gdańskim. Dwa tygodnie taperingu, zmniejszenie objętości treningowej przy zachowaniu intensywności oraz rezygnacji z najlżejszych treningów dzisiaj zaowocowało. Była moc, nie było zmęczenia!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>