O krok od pudła w Lidzbarku Welskim 1/4IM

1 lipca 2018r. brałem udział w zawodach w Lidzbarku Welskim na dystansie 1/4IM. Po raz kolejny obyło się bez statuetki 😉
Musiałem zadowolić się najbardziej nielubianym przez sportowców 4 miejscem… Historia lubi się powtarzać…

Na zawody przyjechałem 2.5h przed planowaną godziną zero, odebrałem pakiet startowy, wprowadziłem rower do strefy zmian. Tym razem strategię żywieniową oparłem na 2 batonach Foods by Ann dodawanych w ramach pakietu startowego(przetestowane wcześniej na treningach oraz zawodach). Na bieg dostałem od trenera jagodowy żel na spróbowanie high5 IsoGel.

SWIM

Na pływanie dotarłem 10 minut przed startem. Zdecydowanie za późno, aby przeprowadzić solidną rozgrzewkę 🙁
Płynęło się dość dobrze, lekkie fale nie sprawiały problemów z nawigacją, a przynajmniej tak mi się wydawało, bo gps wskazał przepłynięte 1.3K. Nawet jeżeli mój Polar M400 zawyża, to nie aż o 350 metrów 🙂 W połowie pływania w końcu złapałem nogi i na spokojnie w tlenie płynąłem sobie prawie do końca. Ostatnie 150m przyspieszyłem i wyszedłem z wody 14-sty po 16’29”. Średnia licząc na 950m to 1’41″/100m. Szału nie ma.

BIKE

Szybka strefa zmian T1 i już gnałem na rowerze. Niestety tutaj zaczęła się zabawa, ponieważ świeżo zakupiony żel do karbonu na razie nie spełnia swoich założeń. Możliwe, że wcisnąłem za mało żelu pomiędzy rurkę od lemondki, a chwytacz i siła dokręcenia 5Nm okazała się niewystarczająca. Rurki lemondki samoczynnie rozchodziły się na zewnątrz. Potężny, głównie boczny wiatr, nie ułatwiał zadania, dlatego z obawy o własne życie/zdrowie około połowę dystansu przejechałem w trzymaniu za kierownicę triathlonową. 28 czas roweru, 1h15’55” oraz średnio 227W mówią same za siebie – ZDECYDOWANIE PONIŻEJ OCZEKIWAŃ. Zrzut na Stravie dostępny tutaj.

Na rowerze
Wege Czarmyl na groszku

Do triathlonu w Gdańsku muszę wykombinować coś lepszego, co pozwoli mi w 100% skupić się na trzymaniu watów, a nie na łapaniu balansu oraz przekręcaniu padów podczas jazdy 🙂
Za 2 tygodnie trzeba pokazać prawdziwy potencjał drzemiący w groszku(moja żona taką nazwą ochrzciła zieloną czasówkę).

RUN

Bieganie, jak to bieganie, czyli mocno 3’46″/km, 3ci czas tego dnia(38’20”), przy niskim tętnie 163 HR. Żel high5 się sprawdził, choć uczucie po nim było dziwne. Niby czułem coś na żołądku, ale mogłem dalej biec bez żadnych sensacji. Trasa biegowa bardzo fajna, bieganie blisko jeziorka było klimatyczne. Zaryzykuję stwierdzenie, że lekko niedomierzona, zegarek wskazał 10.14K, przy czym na trasie nie było aż tyle zakrętów, aby gps uciął 410 metrów 😉

Podsumowanie

Czas końcowy 2h12’41” i 12 miejsce OPEN. W sumie to mój drugi najlepszy czas na dystansie 1/4IM, więc może nie ma tego złego… a człowiek ciągle chce więcej i więcej…

Za tydzień bawimy się na półmaratonie Tri City Trail. Patrząc po tegorocznej liście startowej bardzo trudno będzie powtórzyć zeszłoroczny sukces – 2 miejsce OPEN i życiówka na ½ maratonu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>