Bieg Jakubowy Lębork 10K + city trail on tour

To był jeden z najcięższych tygodni w teraźniejszym sezonie.
Zaliczyłem w nim 2 starty biegowe: w czwartek Tri City Trail On Tour 5K, w sobotę 10K w Lęborku. Zadania nie ułatwiały mocne treningi zrobione we wtorek(rowerowe Sweet Spot) oraz środę(interwały 110%+ FTP + krótki bieg tempem półmaratonu).

City Trail

Oba zawody rozgrywane w minimum 25 stopniowym upale. Czwartkowy w cieniu, ale z wilgotnością dochodzącą do 85-90%. Po rozgrzewce już byłem cały mokry. Czwórki dawały znać, że na dużo mi nie pozwolą. 1km czyli ciągły podbieg zaliczyłem jednak całkiem znośnie, ale później nie byłem w stanie solidnie się rozpędzić. Średnie tętno biegu to 174HR, czyli dość niskie. Czas 19’17” jest moim nowym rekordem na tej trasie i pozwolił mi zwojować 12 miejsce OPEN. Szybki look w wyniki i okazuje się, że do 3 miejsca w kat. zabrakło 6s, niby nie wiele, ale tego dnia kompletnie poza moim zasięgiem.

10K Lębork

W piątek na treningu pokonałem najdłuższy dystans pływacki w wodach otwartych, ponad 3.5km + dorzuciłem 1h lekki rozjazd rowerowy. W sobotę na rozgrzewce przed biegiem czułem się znacznie lepiej, niż w czwartek, jednak do pełnej świeżości było daleko 😉 Trasa w Lęborku od zeszłego roku jest zmieniona. Tym razem były do pokonania prawie 2km dobieg do linii mety oraz 3 okrążenia. Rozpisałem sobie czasy na każde okrążenie:
-dobieg 7’20” (tempo około 3’38”)
-każde okrążenie biegane w tempie 9’30”, co powinno dawać następujące czasy na zegarze: 16’50” 26’30” 36′ na mecie.

Przed startem ustawiłem się w drugiej linii startowej. Rozpocząłem wolno, nawet trochę za wolno 3’45”-3’50”. Później trochę przyspieszyłem i 1km mijałem w 3’40” cały czas się rozpędzając. Pierwszy raz na linii mety zameldowałem się z czasem 6’56”. Albo ja biegłem za szybko, albo moje wyliczenia niedokładne. Drugie kółko sukcesywnie odrabiałem stratę do pierwszej trójki kobiet. Wyprzedziłem je i biegłem dalej. Czas przy placu pokoju 16’41”. Jeszcze nie było źle. Wtedy się zaczęło. Zostałem wyprzedzony przez szarżującą Dominikę Nowakowską, która szarpała tempem, aby urwać dziewczyny. Trochę wybiło mnie to z rytmu. Zamiast ruszyć za nią po kolejnym zrywie, odpuściłem. Tempo spadło. Wyprzedziła mnie Ola Lisowska i chwilę później 3 kobieta, Białorusinka. 1 okrążenie do mety i czas na zegarze 26’34”. Wtedy postanowiłem skupić się na mocnym, równym tempie. Wyprzedziłem Białorusinkę, która zaczęła słabnąć. Na Staromiejskiej ostatnie 400-600m biegłem bardzo mocno dublując masę ludzi i po 36’17” wbiegłem cały zdyszany na metę z tętnem 183HR, czyli wysokim, jak na mnie.

Później patrzę na wyniki on-line i nie dowierzam własnym oczom. Zabrakło mi 2s do miejsca premiowanego nagrodą finansową. Zabrakło 2s do 3 miejsca w kat. Co za weekend. Trochę pechowy, no ale szczęściu trzeba dopomóc. Robimy robotę, bo już za 2 tygodnie Sprint Gdynia herbalife.

Ciekawostka

à propos nagród finansowych, to jak w końcu nadejdzie ten dzień, że jakąś wygram, to i tak pieniążki pójdą na cele charytatywne zgodnie z ustaleniami, które podjąłem z żoną jakieś 2 lata temu 🙂

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>