TriEnergy Triathlon Lidzbark Welski i 4 sekundy od pudła w OPEN

2 lipca w niedzielę startowałem na dystansie 1/8 IM w Lidzbarku Welskim, kolejnej edycji organizowanej przez TriEnergy. Na miejscu pojawiłem się tuż przed 9, zdążyłem odebrać pakiet startowy i do startu o godzinie 12 obserwowałem, kibicowałem, wstawiałem rower do strefy zmian, rozgrzewałem się. Tym razem zawody bez używania worków do T1/T2, jedna strefa zmian oraz skrzynka na rzeczy w strefie. 20 minut przed startem założyłem piankę, posmarowałem sobie łydki oraz kostki żelem do usg, który znacznie ułatwia zdejmowanie pianki, oczywiście używając rękawiczek jednorazowych, aby żel nie pozostał na dłoniach(podobno powoduje słabszy chwyt wody poprzez zmniejszone tarcie na linii ręka-woda).


Pływanie odbywało się wszerz jeziora. Tego dnia bardzo mocno wiało i na jeziorze powstawały duże fale, w związku z tym płynęło się ciężko. Oficjalny czas pływania 8’40” nie powala, średnie tempo to dramatyczne 1’49″/100m, jednak mata była ustawiona ze 20″ od brzegu, ale czas 8’20” i średnie tempo 1’45″/100m również nie powala, no chyba, że dysntans był dłuższy, niż przepisowe 475m 😉

Strefa T1 rozegrana bardzo szybko, pianka po raz kolejny bardzo szybko zdjęta. Podbieg z rowerem pod krótką, stromą górkę i wybieg na asfalt. Wskoczyłem na rower i po raz kolejny nie udało mi się włożyć stóp do butów bezpośrednio po naskoku. Chyba będzie trzeba poćwiczyć ten element na sucho ;p

W trasę rowerową ruszyłem na 14 miejscu. Tutaj należą się duże podziękowania dla moich informatorów Sylwii oraz Łukasza, którzy zrobili kawał dobrej roboty. Starałem się narzucić mocne tempo na rowerze, założenie było takie, aby pojechać na max maxów i nie martwić się, że później trzeba będzie biec 5km. Podczas jazdy w pierwszej połowie dystansu udało mi się wyprzedzić 5 osób, w tym jednego zawodnika jadącego z dyskiem. Spełniło się kolejne moje marzenie! Yey!
Nawrotka na trasie kolarskiej dla dystansu 1/8 IM była co najmniej słabo oznakowana. Brakowało słupka z chorągiewką i zawracałem dopiero jakieś 20-30 metrów za oznaczonym miejscem, co oznaczało, jak się finalnie okazało, stratę paru cennych sekund. W drodze powrotnej wiatr doskwierał bardzo mocno, szarpał i zmieniał natężenie, ogólnie bardzo nieprzyjemnie. Końcówkę roweru starałem się zrobić bardzo mocno. Oficjalny czas roweru 37’12” ze średnią prędkością 36,3km/h oraz średnim tętnem na poziomie 171 (nieoficjalny 36’40” i średnia 36,82km/h). Etap kolarski uważam za udany!
T2 zrobiona bardzo szybko, zbieg z rowerem do T2 bardzo niebezpieczny przy dużych prędkościach. Mocno hamowałem lądując na piętach, które bolały aż do środy kolejnego tygodnia. Tym razem założyłem buty bez skarpetek(przetestowane w sobotę na 4 minutowej przebieżce po treningu rowerowym z 2 mocniejszymi 1 i 2 minutowymi akcentami). Niestety po raz kolejny podczas biegu odezwała się kolka i tym razem trzymała dłużej, niż na zawodach w Starogardzie podczas pierwszych 2km biegu. Na bieganiu czułem niemoc, nie mogłem wkręcić się na tętno ponad 170, może winowajcą jest żel PowerBar zjedzony na etapie kolarskim?

Ostatnie 2km to pogoń za, jak się okazało 3 miejscem OPEN, nawet na 100m przed metą wyprzedziłem przeciwnika, zagrałem psychologicznie, przycisnąłem i wyprzedziłem go przed ponad 90 stopniowym zakrętem, po którym niestety był podbieg. Na niego nie starczyło mi siły i rywal mnie dopadł. Wtedy odpuściłem i wbiegłem na metę 4 sekundy za nim z czasem 1h 7min 45 sekund(wyniki). Czas biegu 18’47”, 3’42min/km, 172 HR.

Za 1 miejsce w kategorii zgarnąłem nagrodę rzeczową – okularki do pływania w wodach otwartych marki Huub, model Aphotic Photochromatic. Trzeba będzie wypróbować, czy warto dawać 200 ziko za okularki i w czym są one lepsze od moich Zoogs’ów.

 Ogólnie ze startu jestem zadowolony. Teraz w planach mam trochę więcej luzu, bo czuję, że organizm jest zmęczony sezonem, ten start dał mi się we znaki. Trzeba zbierać siły, bo za tydzień półmaraton CityTrail i wypada zrobić super wynik i życiówkę na tej trasie 🙂

Notka:
Na 3h przed startem eksperymentalnie zjadłem bułkę z surowym burakiem, który zawiera tlenek azotu odpowiedzialny za zmniejszenie zużycia tlenu i ATP podczas wykonywania wysiłku. Pytanie, czy niższe tętno w porównianiu ze Starogardem jest sprawką buraka, czy może tym, że w przeddzień zrobiłem zbyt mocne akcenty i nie byłem świeży na te zawody? Będziemy to testować i badać na kolejnych startach 🙂