Złota Góra i pudło w generalce

Jakiś czas temu opłaciłem start biegowy na 10km w kolejnych zawodach z cyklu Kaszuby BiegająZłota Góra 16 września 2017. Termin ten wypadał pod koniec trzeciego tygodnia mojego okresu roztrenowania. Przez chwilę wachałem się czy w ogóle wystartować, liczyłem się ze spadkiem formy. Aby ograniczyć ten spadek, chciałem zrobić lekkie wybieganie we wtorek, 4 dni przed startem. Jednak trening odbyłem dopiero w czwartek z 4 przebieżkami. Po treningu, a także w piątek przez cały dzień miałem bóle, jakbym biegał jakieś ultra ciężkie interwały. Po raz pierwszy zobaczyłem, co to znaczy, 2 i pół tygodniowa przerwa od biegania 😉 Po tych przygodach wachałem się, jaką strategię obrać na bieg. Raczej przychylałem się do strategi – rozpocznij wolniej i w drugiej połowie przyspiesz.

Po dojechaniu na miejsce miło się zaskoczyłem. Złota Góra, lasy i jeziorko. Jak tu pięknie 🙂
Powędrowałem do biura zawodów, odebrałem pakiet, machnąłem parę zdjęć, lekko pobiegałem 2km z paroma przebieżkami i powędrowałem na start. Nie widziałem tam ani Marka, ani Łukasza, ani Rafała, którzy w tym dniu wygraliby ze mną w przedbiegach, ale nie generowałem myśli typu, może generalka(miejsca 1-6 OPEN). Po starcie starałem się trzymać w pierwszej grupie, siadłem na plecach Jarkowi i Sebastianowi i dziwiłem się bardzo spokojnemu tempu. Pierwsze 5km biegło się naprawdę cudownie, luz prawie taki, jak pierwsze kilometry półmaratonu. Tętno bardzo wysokie, cały czas ponad 180, ale nie przejmowałem się tym za bardzo, ponieważ w zeszłym roku po 2 tygodniowym okresie roztrenowania tętno na zawodach też było w kosmosie. W okolicach 6-stego kilometra na lekkim podbiegu zaatakował Sebastian, odskoczył Jarkowi na parę metrów, jednak strata ta została szybko zniwelowana. Ja niestety nie zamknąłem luki i moja strata szybko powiększyła się do 15 metrów, a moje tętno szybowało do 188 uderzeń, więc postanowiłem lekko odpuścić. Do 8 km trzymałem chłopaków w zasięgu wzroku. Miałem mocną motywację, aby dalej biec mocno, ponieważ niedaleko za mną słyszałem odgłosy kolejnych rywali. Na szczęście do końca biegu nie osłabłem mocno i pierwszy raz w cyklu kaszuby biegają wbiegałem na metę na pozycji, która była dekorowana w klasyfikacji generalnej. W nagrodę oprócz pucharu i medalu dostałem blender ręczny, który 2 godziny później oddałem cioci mojej żony 😉

Złota góra - wbieg na metę. Zdjęcie

Statystyki z biegu na 10km - Złota Góra

CzasŚrednie tętnoDystansŚrednie tempoKadencjaMiejsce
35'41"1849.6km3'43"/km914 OPEN

Został jeszcze tydzień błogiego lenistwa! No prawie lenistwa, jakby nie liczyć 3 seryjek pompek z rańca, treningu na drążku od poniedziałku do piątku i oczywiście pracy 😉